Wstęp

Niniejszy artykuł jest archiwalną wersją strony wroble.org. Składa się z następujących części:

  1. O wróblach: problemy i zanikanie gatunku
  2. Linki do ciekawych artykułów
  3. #wróbliczenie: rezultaty monitoringu wróbli i mazurków w Warszawie (mapy i analizy)

Wróbel – przybysz ze Wschodu

Wróbel Passer domesticus najprawdopodobniej przybył do nas z południowo-zachodniej Azji, skąd wywodzi się także uprawa takich zbóż jak żyto, pszenica czy jęczmień, z którymi jest związany. Jego zasięg rozszerzał się razem z wprowadzaniem tych upraw na nowe tereny. Dodatkową rolę odegrał człowiek, a dokładnie prowadzone przez niego introdukcje, czyli wprowadzanie gatunku na teren wcześniej przez niego niezamieszkiwany. Pod koniec XIX wieku, po początkowych niepowodzeniach, introdukowanym wróblom udało się skolonizować niemal całe Stany Zjednoczone. Sprowadzono je tam z myślą o walce z owadzimi szkodnikami – ale również z przyczyn sentymentalnych, ich obecność przypominała imigrantom pozostawione w Europie ojczyzny. Kolejnymi opanowanymi przez wróbla kontynentami były Australia, Ameryka Południowa i południowa Afryka, a obecnie ptaki te można spotkać na powierzchni 2/3 lądów. Jest on wręcz symbolicznie związany z człowiekiem – rzadko spotkamy wróble poza ludzkimi osiedlami, a opuszczenie jakiegoś miejsca przez ludzi często pociąga za sobą również zniknięcie wróbli.

Czy zachowały się zachowania świadczące o egzotycznym pochodzeniu „ćwirków”? Jednym z nich jest duża wrażliwość na zimno. Już pierwsze listopadowe chłody powodują, że wróble dużo czasu spędzają siedząc nieruchomo (nie zużywają wtedy niepotrzebnie energii) z nastroszonymi piórami (gromadzące się między nimi powietrze działa jak warstwa izolacyjna). Inne ptaki zachowują się tak dopiero z nastaniem surowych mrozów. Kolejny trop wskazujący na wschodnie korzenie to gniazdo, umieszczone zazwyczaj w różnego rodzaju zakamarkach w budynkach, latarniach ulicznych, dziuplach i skrzynkach lęgowych, rzadziej bezpośrednio w gęstych koronach drzew, w krzewach czy winobluszczu. Niezależnie od umiejscowienia, konstrukcja ma niemal zawsze kształt kuli z wyraźnym daszkiem i otworem wejściowym z boku. W gorącym klimacie południowo-zachodniej Azji daszek stanowił ochronę przed silnym, zabójczym dla piskląt promieniowaniem słońca, a także przed drapieżnictwem węży.

Życie rodzinne

Wróble są przykładnymi, wiernymi sobie przez całe życie, małżonkami, silnie przywiązanymi do miejsca lęgowego, którego samiec pilnuje nawet po śmierci samicy. W Polsce ptaki te wyprowadzają w sezonie od 3 do 4 lęgów, natomiast np. w Indiach – nawet do 12! Pamiętajmy jednak, że w tamtejszym klimacie liczba jaj w zniesieniu jest mniejsza, a w wyniku działania różnych czynników ginie zdecydowanie więcej osobników dorosłych i młodych. Skoro mowa o lęgach, to warto wiedzieć, że dolna granica czasu, który wróble spędzają na wysiadywaniu jaj (10-15 dni), jest w świecie ptaków wartością rekordowo niską. Pisklęta karmione są głównie stawonogami (m.in. mszycami i chrabąszczami), dorosłe zaś żywią się przede wszystkim pokarmem roślinnym, a w związku z występowaniem tego ptaka w osiedlach ludzkich, pokarm ten składa się zwłaszcza z nasion i owoców gatunków uprawnych. Wróble bardzo chętnie jedzą ziarna zbóż, a także kiełkujące nasiona innych roślin – rzodkiewki, sałaty, szpinaku czy grochu oraz dojrzałe czereśnie i wiśnie.

Ostrożny i nieufny

Choć większości ludzi wróbel nie kojarzy się z płochliwością, jest on, wbrew pozorom, gatunkiem bardzo ostrożnym i nieufnym wobec wszelkich nowości. Jeśli np. szuflę do odśnieżania ścieżki w ogrodzie nieopatrznie postawimy koło odwiedzanego przez wróble karmnika, to przestaną one do niego przylatywać, a inne gatunki zupełnie nie zwrócą na zmianę uwagi. Kiedy jednak przestraszone wcześniej wróble zorientują się, że szufla nie stanowi dla nich zagrożenia, szybko się do niej przyzwyczajają i znów zaczną przylatywać do karmnika (to wyjaśnia bezowocność stawiania wszelkiego rodzaju „strachów na wróble”). Nieufność i spostrzegawczość wróbli skutkuje częstym porzucaniem przez nie gniazd, zwłaszcza we wczesnych etapach rozwoju lęgu. Dlatego też gdy chcemy, żeby naszą skrzynkę lęgową zajął wróbel i szczęśliwie wychował w niej potomstwo, należy ją powiesić z dala od okna – ruchy ludzi za firanką, czy też zasłanianie i odsłanianie zasłon, mogą spowodować opuszczenie przez ptaki gniazda.

Wróble kłopoty

Wróble ciężko odczuły zmianę sposobu lokomocji w miastach, kiedy z ulic zniknęły konie, a w ich miejsce wprowadzono samochody. Spadek liczby wróbli wiązał się z faktem, że wcześniej obficie korzystały z przeznaczonego dla koni owsa, a nikt nie myślał, żeby samochody również napędzać zbożem. Po tym kryzysie, najsilniej zarysowanym w USA i Wielkiej Brytanii, przyszedł czas względnego wzrostu liczebności. Ale od lat 70. w całej Europie rozpoczął się gwałtowny proces znikania wróbli. W wielu miejscach ma on ogromne rozmiary – z 12 mln par, jakie występowały na Wyspach Brytyjskich w latach 70., do dziś przetrwała zaledwie połowa! W Polsce jedną z najlepiej monitorowanych populacji są wróble mieszkające w Warszawie. Ornitolodzy z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN zbadali, że w ciągu 30 lat stolicy ubył co trzeci mieszkający tu wcześniej wróbel! Wśród czynników, które wpływają na zmniejszanie się liczby wróbli, do najistotniejszych zaliczane są:

  • ubytek miejsc lęgowych (zwłaszcza wskutek kratowania otworów w budynkach przy okazji ociepleń)
  • spadek liczby owadów (mniej roślinności, intensywne stosowanie różnych chemicznych środków ochrony roślin przez właścicieli prywatnych ogrodów i zarządców zieleni miejskiej)
  • niekontrolowany wzrost liczby drapieżników, przede wszystkim kotów, utrzymywanych w dobrej kondycji i zdrowiu przez ludzi (co w naturze nie ma miejsca)
  • ubytek krzewów – szczególnie w zimie krzewy są dla wróbli miejscem, gdzie mogą schronić się przed drapieżnikami (np. przed krogulcem), przed ludźmi, a dodatkowo z gęstwiny krzewów łatwo jest przefrunąć na ziemię w poszukiwaniu pokarmu
  • zatrucie powierzchni ziemi (miejsca, gdzie wróble najczęściej żerują) metalami ciężkimi i innymi toksycznymi substancjami

Światełko w tunelu – wyniki monitoringu pospolitych ptaków lęgowych

Dane zbierane w ramach Monitoringu Pospolitych Ptaków Lęgowych (MPPL) pokazują, że liczebność wróbli i mazurków spadała od 2000 roku, i to bardzo. Do roku 2011 ubyła jedna czwarta wróbli i 40 proc. mazurków, ale już w 2011 r. następuje wyraźny wzrost. Wróbli zaczyna przybywać. Do dziś niemal odrobiły straty i teraz jest ich tylko o 5 proc. mniej niż w 2000 r. Mazurków jest już 20-30 proc. więcej niż na początku stulecia. Jednym z kluczowych czynników jest ostrość zim, a wiodące znaczenie ma występowanie dwóch ostrych lub łagodnych zim z rzędu.

Należy jednak pamiętać, że badania MPPL są prowadzone poza dużymi miastami. Nasza akcja #wróbliczenie może być więc uzupełnieniem tego monitoringu, pokazując jak w miejskim świecie odnajdują się wróble i mazurki.

Jak pomóc?

Jest kilka działań, jakie może podjąć każdy, komu nie jest obojętny dalszy los wróbli.

  1. Miejsca do założenia gniazd. W miastach wróble (i nie tylko one) nauczyły się korzystać z tzw. stropodachów. Są to puste przestrzenie pomiędzy dachem budynku a stropem górnej kondygnacji. Niewykorzystywane w żaden sposób przez człowieka, stały się miejscem, gdzie wróble chętnie zakładają gniazda. Warto zwrócić uwagę, czy administracje budynków z takimi miejscami nie mają w planach zamykania do nich dostępu – w takim przypadku wróble stracą dogodne miejsca lęgowe. Jeśli doszło już do zamurowania czy zakratowania otworów w budynku, warto pomyśleć o skrzynce lęgowej dla wróbli (wymiary: dno 13 x 13 cm, głębokość 20 cm, średnica otworu 4 cm). Wróble rzadko zajmują skrzynki wieszane na drzewach – najlepszym miejscem jest budynek. Pamiętajmy jednak, by ulokować ją z daleka od okna, gdyż wtedy ptaki, spłoszone ruchem za oknem, mogą porzucić gniazdo. Osoby mieszkające w Warszawie i posiadające w swoim sąsiedztwie zamieszkaną przez wróble skrzynkę lęgową, prosimy o kontakt z badającym ten gatunek Andrzejem Węgrzynowiczem z Muzeum i Instytut Zoologii PAN.
  2. Schronienia. Warto zadbać o obecność w naszej okolicy gęstych i wysokich krzewów, gdzie zimą wróble będą mogły schować się przed drapieżnikami, spędzić noc, a wiosną poszukiwać tam owadów do wykarmienia piskląt.
  3. Pomoc w zdobyciu pokarmu. Wróble są przede wszystkim ziarnojadami. Jednym z problemów tych ptaków jest proces „sterylizacji” miast (ale i w coraz większym stopniu wsi), jaki nastąpił w ostatnich dekadach. Strzyżenie trawników „do gołej ziemi” i walka z dziką roślinnością prowadzi zarówno do zmniejszenia dostępności ziaren zbóż, jak i liczby owadów (które są w diecie wróbli w sezonie lęgowym). Walka z przyrodą w miastach prowadzi do coraz większej alergii kolejnych pokoleń, naprawdę warto z wielu powodów odejść od takiego podejścia. Namawiajmy władze naszych osiedli, dzielnic i miast to pozostawiania przynajmniej części dzikiej roślinności, np. fragmentów parków. Zimą możemy wspomóc nasze wróble w zdobyciu pokarmu. Bardzo chętnie korzystają z pokarmu dostarczanego przez człowieka. Odpowiednim pożywieniem są dla nich nasiona słonecznika, kasza jęczmienna, gryczana, pęczak, pszenica, owies i płatki owsiane.
  4. Namawiajmy sąsiadów, na niewypuszczanie bez opieki kotów. To trudny temat i przekonanie kocich opiekunów może być bardzo trudne, ale to jeden z głównych warunków odbudowania się populacji wróbli. Jeden kot jest w stanie zabić kilkaset ptaków rocznie, w tym bezbronne podloty. Proszę pamiętać, to NIE JEST „natura”. W naturze liczebność drapieżników jest setki razy mniejsza, chorują, mają pasożyty, są zmarznięte i osłabione. Skuteczność ich polowań jest o wiele mniejsza.

Wróbel i my

Wróbel od dawna cieszy się ludzką sympatią, o czym świadczy np. popularny wierszyk o Wróbelku-Elemelku czy nadawana niegdyś w telewizji wieczorynka „Przygód kilka wróbla Ćwirka”. Krótki utwór literacki poświęcił wróblowi również Konstanty Ildefons Gałczyński, który w wierszu „O wróbelku” pisał:

Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

Dołączamy się do głosu Poety i gorąco zachęcamy do pomagania wróblom i udziału w akcji #wróbliczenie!

Wróbliczenie | mapy, analizy

Mapy

Mapy są najlepszą formą do prezentacji i analizy tego typu informacji. Poniżej znajdziecie Państwo linki do czterech takich map. Pierwsza z nich, najważniejsza, pozwala odnaleźć na mapie swoje własne obserwacje i porównać je z danymi innych obserwatorów. Dziki niej poznamy obszary występowania wróbli i mazurków. Do mapy dodaliśmy obszerną analizę, wykresy, statystyki, ciekawości (będą widoczne po prawej stronie mapy, na specjalnym panelu). W dwóch kolejnych mapach skupiliśmy się na analizie zmian liczebności (odpowiednio wróbli i mazurków) w 2018 roku w porównaniu do badań z 1990 roku, zawartych w Atlasie Warszawy. Czwarta mapa to analiza środowisk występowania obu gatunków.

Każdą z map obsługuje się w podobny sposób. Oprócz głównego okna (samej mapy) mamy 4 dodatkowe elementy, każdy z nich może być ukryty / odkryty za pomocą odpowiedniej strzałki:

  1. Nagłówek (tytuł mapy).
  2. Legenda. Niezwykle istotny element, klucz każdej mapy, element objaśniający znaczenie poszczególnych warstw mapy. Jeśli przy danej warstwie znajduje się checkbox, oznacza to, że użytkownik ma możliwość jej ukrycia / odkrycia.
  3. Okno informacji. Zazwyczaj ukryte, pokazuje po kliknięciu w jakiś element mapy zawierający szczegółowe dane. Np. można wskazać punkt obserwacji na mapie, w dolnym lewym rogu pojawi się wówczas okno informacji z jego szczegółami, liczbą zaobserwowanych ptaków, warunkami środowiska i opcjonalnie zdjęciem zrobionym przez obserwatora i dołączonym do formularza.
  4. Okno analizy informacji. Zajmuje całą prawą stronę ekranu i zawiera naszą analizę danej mapy, statystyki, wykresy, ciekawostki i sugestie. Poniższe analizy zostały umieszczone na odpowiednich mapach, właśnie w oknie analiz (w niektórych miejscach zostały odpowiednio skrócone).

Cele

Akcja ma dwa podstawowe cele:

  1. Objęcie wróbli i mazurków wieloletnim monitoringiem, w celu identyfikacji zagrożeń w utrzymaniu i rozwoju populacji tych gatunków, przede wszystkim w przestrzeni miejskiej. Opracowanie dokumentów dobrych praktyk i walka o wdrażanie ich w życie.
  2. Popularyzację tematyki ptaków i włączenie jak największej ilości mieszkańców w obserwacje przyrody i zainteresowanie się życiem i problemami ptaków.
    Zasięg akcji, udział obserwatorów

Zasięg akcji, udział obserwatorów:

O odpowiednie nagłośnienie I edycji akcji dbali jej organizatorzy: Psubraty i OTOP, na wielu stronach FB, w grupie dyskusyjnej członków OTOP, w radio i prasie. Informacje o wydarzeniach na portalu Facebook przeczytało ponad 50 tys. osób. Prawie tysiąc osób wyrażało zainteresowanie udziałem. Zebrane dane wskazują, że w akcji wzięło udział 180 osób. Poniższy wykres pokazuje rozkład ilości obserwacji. 30 osób wprowadziło więcej niż 10 obserwacji. Zdecydowana większość, 90 osób, 1-2 obserwacje.

Dwa typy obserwatorów, obszary monitoringu

Akcja #wróbliczenie skierowana jest do dwóch typów uczestników-obserwatorów:

  1. Podstawowy. To osoby, które nie muszą w żaden sposób zapowiadać swojego udziału. Zachęcamy po prostu do wyjścia na spacer w swojej okolicy, policzenie wróbli i mazurków i zarejestrowanie tych danych w naszym formularzu.
  2. Opiekunowie obszarów. To osoby, które chcą mieć istotny wpływ na zebrane dane. Ich udział wymaga zgłoszenia i zarezerwowania co najmniej jednego z obszarów objętych monitoringiem, a następnie dokładnego policzenia wszystkich ptaków na terenie tych obszarów.

Dane zebrane od podstawowych obserwatorów służą głównie ogólnej ocenie występowania i liczebności populacji wróbli i mazurków. Najważniejsze dane pochodzą od opiekunów obszarów.

Warszawa została podzielona na 1700 obszarów (powierzchni krajobrazowo-ekologicznych), które docelowo chcemy objąć monitoringiem przez opiekunów obszarów. Udało się objąć monitoringiem wróble i mazurki w 107 z nich, co stanowi 6,3% całości. Uzyskano również niekompletne dane (od obserwatorów podstawowych) z ok. 200 kolejnych obszarów, bez przypisanych opiekunów. Rezerwacji dokonało 61 osób, połowa osób wybrała 1-2 obszary, 6 osób ponad 3 obszary. Liczymy na to, że z każdą kolejną edycją uda się włączyć w akcję więcej osób, szczególnie opiekunów obszarów. W Warszawie mieszka co najmniej kilkaset osób aktywnie zainteresowanych ornitologią i ochroną ptaków. W miarę wzrostu popularności różnych społecznych aktywności, liczymy również na przyrost liczby obserwatorów podstawowych, czyli osób, które chcą po prostu wziąć udział w akcji w dogodnym dla siebie zakresie. W kolejnych edycjach chcemy położyć większy nacisk na dobrą komunikację z opiekunami obszarów, jak również włączyć do akcji szkoły i inne placówki edukacyjne, z dużym wyprzedzeniem rezerwując ich czas i przeprowadzając odpowiednie szkolenia.

Należy wyraźnie zaznaczyć, że ze względu na relatywnie niewielką ilość zebranych w trakcie akcji danych wszystkie wnioski i analizy, zarówno na mapach jak i na stronie wroble.org są obarczone dużym ryzykiem błędu. Zwiększenie zasięgu akcji w kolejnych latach zwiększy istotność naszych opracowań.

Ciekawostki, statystyki

  • Nadesłano 350 zdjęć, zatem aż 32% miało dołączone fotografie najbliższej okolicy obserwacji. Zapraszamy do galerii.
  • Na obszarach zarezerwowanych przez opiekunów obszarów zarejestrowano średnie zagęszczenie:
    • wróbli = 104 par / km2 (min=0, max=1089, mediana=62)
    • mazurków = 40 par / km2 (min=0, max=242, mediana =24).
  • Szczegółowa analiza zagęszczeń w porównaniu z badaniami z 1990 r. znajduje się na dwóch oddzielnych mapach (oddzielnie dla wróbli i mazurków).
  • Analiza typów środowiska:
  • Wróble zaobserwowano w 1088 (77%) lokalizacjach, mazurki w 580 (41%) lokalizacjach. Oba gatunki jednocześnie wystąpiły w 263 (19%) lokalizacjach.
  • Budka lęgowa została zaobserwowana w 264 (24%) lokalizacjach wróbli i 192 (33%) mazurków.
  • Karmnik wystąpił w 565 (52%) lokalizacjach wróbli i 323 (56%) mazurków.
  • Zaskakujące natomiast jest to, że obecność karmnika i budek lęgowych nie wpływa w oczywisty sposób na liczebność ptaków w danym miejscu. Prawdopodobnie wynika to ze sposobu zbierania danych z obserwacji: część osób wprowadza wiele pojedynczych obserwacji (np. rejestruje je co 10 metrów), a część agreguje np. dla obszaru 100m. W związku z tym wpływ budek i karmników musiałby być badany przestrzennie, np. za pomocą map.

Metodologia, ocena jakości danych

Jednym z potencjalnych problemów monitoringu jest nakładanie się na siebie obserwacji różnych uczestników. Spróbujmy przeanalizować to zagadnienie na wycinku mapy, (okolica placu Dąbrowskiego), dla ułatwienia oznaczając użytkowników różnymi kolorami.

Widzimy obserwacje trzech różnych osób (trzy kolory). Co więcej, pochodzą z dwóch różnych dni. Dla obszarów nie objętych rezerwacjami nie tylko obserwacje z pewnością w jakiejś mierze nakładają się na siebie, ale nieznana jest też powierzchnia badań. Nie wiemy, jaki teren był poddany obserwacjom, a co za tym idzie nie wiemy też, gdzie nie zaobserwowano ptaków. Oznacza to w praktyce brak możliwości wyliczenia statystyk obszarowych. Dane te mogą posłużyć jako źródło ogólnej wiedzy o miejscach występowania ptaków i analizy typów środowiska. Wizualizacja tych punktów na mapie z pewnością jest też atrakcyjna dla autorów obserwacji. Każdy biorący udział we Wróbliczeniu może zobaczyć na mapie okolicę swojego domu, lokalizacje ptaków, ale też zrobione przez siebie zdjęcia.

Podobny problem powstaje na obszarach zarezerwowanych. Obserwacje opiekuna obszaru nachodzą się również na te pochodzące od pozostałych osób, które przecież również mogły odwiedzić w czasie spacerów ten obszar. Przykładowa mapa prezentująca ten problem:

Widzimy tu kilka obszarów. Opiekunem górnych jest osoba oznaczona kolorem zielonym, dolnego – fioletowym. Widzimy też wiele obserwacji osoby oznaczonej kolorem niebieskim. To aktywny „amator”. We wszystkich statystykach obszarowych wzięto pod uwagę wyłącznie obserwacje opiekunów obszarów, aby uniknąć powielania tych samych grup ptaków. Przyjęto założenie, że osoba która zarezerwowała obszar przeprowadziła obserwacje odpowiedzialnie i profesjonalnie. Obchodząc cały teren, odpowiednio uważając, aby żadnej grupy ptaków nie policzyć kilkukrotnie.

Poniższy wykres pokazuje strukturę gatunków w obserwacjach opiekunów obszarów i pozostałych osób. Wśród profesjonalnych obserwatorów mazurki obserwowane są nieco częściej, co może sugerować, że część pozostałych obserwatorów w niektórych sytuacjach myli wróble z mazurkami.

Stada mieszane i jednogatunkowe

Większość zaobserwowanych wróbli przebywała w stadzie złożonym z przedstawicieli tylko swojego gatunku. Z kolei w przypadku mazurków proporcje były bardzo wyrównane – prawie połowa przyłączyła się do stada wróbli:

Analiza występowania wróbli i mazurków w okolicach budynków pokazuje, że mazurki w porównaniu z wróblami częściej lokalizowane były w środowiskach o mniej zurbanizowanym charakterze, takich jak domki jednorodzinne czy tereny niezabudowane. Duża ich część spotykana była też przy niskich blokach, czyli w środowisku typowym dla wróbli. Kluczowe w celu lepszego rozeznania byłyby informacje o wieku budynków, stanie elewacji i otworów wentylacyjnych. Obserwacje pokazują wyraźnie, że bardziej liczne skupiska i większe zagęszczenie wróbli i mazurków na km 2 ma miejsce na terenie starych warszawskich osiedli – takich jak osiedle Nowa Praga 2 na Pradze Północ. Porównania zabudowy dzielnicy Ursynów – z lat 70 z zabudową z lat 2000 i późniejszych także pokazują przewagę zabudowy starszej nad nowszą.

Typy środowiska

Powierzchnie monitorowane przez opiekunów mają łączną powierzchnię 31 km2. Objęły głównie tereny mieszkalne, okolice budynków oraz parki, przez co były one nadreprezentowane. Z kolei niedoreprezentowane są tereny mniej zurbanizowane, jak lasy i wody, a także tereny przemysłowe. Ciekawe byłoby sprawdzenie jak radzą sobie wróble w przestrzeniach między centrami handlowymi, gdzie także są spotykane, a także jak radzą sobie mazurki na terenie ogródków działkowych. Wniosek: W kolejnych edycjach liczeń pierwszeństwo rezerwacji powinny mieć powierzchnie reprezentujące bardziej typowy rozkład użytkowania terenu.

Zakrzewienia są bez wątpienia elementem sprzyjającym występowaniu wróbli. Aż 80% wróbli obserwowana była w lokalizacjach z krzewami. W przypadku mazurków ten odsetek był tylko trochę niższy. Mazurki częściej niż wróble osiedlają się w ogródkach czy na terenach parkowych.

W kolejnych edycjach będziemy kontynuować przekaz promujący dzikie, nieprzycinane krzewy jako składnik zieleńców miejskich. Subiektywne obserwacje pokazują, że problemem nie jest tylko wiek zabudowy, ale zieleń, którą sadzi się dookoła. Nowsze osiedla, z urządzoną i objęta reżimem strzyżenia zielenią tuj i innych iglaków oraz obcych dla tej szerokości geograficznej bukszpanów wydają się nie podobać wróblom i mazurkom tak samo jak bzy i forsycje. Także ilości pestycydów używane na nowszych osiedlach nie pozostają bez wpływu na sukces lęgowy.

Wróble obserwowano głównie w otoczeniu budynków – dużo częściej niż wskazywałyby na to udział terenów zamieszkałych w objętych obserwacją powierzchniach. Niewątpliwie największy wpływ ma dostęp do miejsc gniazdowania. Budki lęgowe, otwory w elewacji budynku sprzyjają obecności tych ptaków. Dzikie, nieokiełzane podwórka, niskie płożące krzewy (niedostępne dla kotów) także sprzyjają występowaniu wróbli. Wszystkie te cechy dominują na zdjęciach nadesłanych przez uczestników akcji.

Analiza porównawcza z danymi z roku 1990 (Atlas Warszawy)

Najbardziej szczegółowe dane dające możliwość porównania z wynikami z 1990 r. uzyskaliśmy dla Ursynowa, a w zasadzie jego części położonej między ul. Puławską a Lasem Kabackim. W 1990 r. w tym fragmencie dzielnicy odnotowano 21-100 par wróbli na km2. Obecnie uśredniając wyniki ze wszystkich zbadanych obszarów widzimy zbliżone zagęszczenie:

  • na Ursynowie Pn. 103 pary/ km2
  • na Ursynowie Pd. 81par/ km2
  • na Ursynowie Zielonym (rejon Pileckiego-Puławska-Roentgena) 19 par/ km2

Obecny bardziej gęsty podział tego obszaru pozwala zaobserwować różnice między poszczególnym typami terenu. Na Ursynowie Pn. w rejonie zabudowy z wielkiej płyty znajdują się powierzchnie, gdzie liczebność wróbli jest najwyższa (120-150 par/km2). Rekordowy jest kwartał Pileckiego-Herbsta-Romera z ponad 200 parami wróbli na km2. Nieco mniejsze zagęszczenie zanotowano na Ursynowie Pd. Spośród 4 zmierzonych tam powierzchni jedynie w kwartale Belgradzka-Stryjeńskich-Przy Bażantarni-KEN odnotowano 170 par/km2 a na pozostałych obszarach już poniżej 100 par/km2. Warto porównać wiek budynków z tych obszarów. Niską liczebność wróbli zanotowano na terenie nowych osiedli między ul Rosoła i Skarpą Ursynowską. Może to być wskazaniem do postawienia hipotezy, że z jakiś powodów nowe osiedla nie sprzyjają wróblom. Również tereny mniej zurbanizowane, jak kampus SGGW, czy z zabudową jednorodzinną na południe od ul. Pileckiego lub w rejonie Nowoursynowskiej to miejsca, gdzie wróbli jest zdecydowanie mniej (maksymalnie do ok. 30 par/km2). Przy okazji widać, że na kampusie SGGW liczebność wróbli spadła drastycznie z 21-100 par na km2 do zaledwie 8,5. Warto przeanalizować zmiany, które zaszły na tym obszarze.

Wysoka liczebność wróbli utrzymała się w rejonie osiedli Stegny, Arbuzowa i Służew. W 1990 było tam 101-300 par/km2, a obecnie z zarezerwowanych obszarów z tego terenu zgłaszano 60-300 par/km2. Wyjątek stanowi park Dolinka Służewiecka, który jako teren niezurbanizowany nie sprzyja wróblom.

W 1990 bardzo duże zagęszczenie wróbli obserwowano w Centrum Warszawy: ponad 300 par/ km2. Obecnie mamy stamtąd tylko szczątkowe dane, które nie pozwalają ocenić tendencji na tym terenie. Dwa obszary wzdłuż ulicy Ogrodowej (między Targową a Jana Pawła) wykazują ok. 100 par na km2, a więc zagęszczenie znacznie niższe niż przed 28 laty. Pojedyncze odczyty wskazują, że w Centrum można napotkać spore skupiska wróbli (np. na Osiedlu za Żelazną Bramą są 3 odczyty po ok. 40 osobników, czy Pl. Dąbrowskiego ok. 30 sztuk). Mamy nadzieję uzupełnić monitoring w tej części Warszawy.

Ciekawy przypadek stanowi pl. Defilad, który w 1990 r. pełniąc rolę placu targowego najwyraźniej nie był przyjazny dla wróbli (zaledwie do 20 par na km2). Zmiany, które zaszły od tego czasu na tym terenie sprawiły, że stał się on dla gatunku atrakcyjnym siedliskiem (obecne zagęszczenie to 123 pary/km2).

Wysokie zagęszczenie wróbli notowane było w 1990 równie na Ochocie (w większości ponad 300 par/km2). Obecnie mamy tam jedynie dane z obszaru w kwadracie Żwirki i Wigury- Banacha-Pawińskiego-księcia Trojdena (rejon szpitala na Banacha). Niestety na tym terenie wróbli w ogóle nie zanotowano (były jedynie pojedyncze mazurki). Z kolei tuż obok na terenie Parku Malickiego zgłoszono stadko 35 wróbli, a w parku Szczęśliwickim stadko 20 wróbli. Ponownie jest to zbyt mało danych, aby wnioskować o tendencji na tym obszarze.

Podobnie niewiele można powiedzieć o tendencji dotyczącej Żoliborza. W 1990 r zagęszczenie wróbli w tek dzielnicy było wysokie, na poziomie 300+. W obecnym pomiarze mamy tutaj pokryte jedynie dwa obszary: jeden wzdłuż ul. Kaniowskiej ze sporym zagęszczeniem ok. 140 par/km2 i tuż obok dużo mniej zamieszkały przez wróble trójkąt Wyb. Gdyńskie- Krasińskiego-Forteczna (zaledwie 16 par/km2).

We Włochach z kolei, gdzie mamy zmierzony 2 obszary w trójkącie Tynkarska-Chrościckiego-Rybnicka, zanotowano ok. 200 par/ km2. W 1990 gdy obszar ten wchodził w skład znacznie większego terenu notowano tam 21-100 par na km2. Być może zatem liczebność wróbli na tym obszarze rośnie.

Po prawej stronie Wisły uzyskaliśmy dane z całkiem sporego terenu na Bródnie: 2 obszary zabudowane pomiędzy Kondratowicza i trasą Toruńską gdzie wróbli było ok. 200 par/km2 oraz teren Parku Bródnowskiego z zagęszczeniem zaledwie 20 par na km2. Wszystkie 3 leżą w granicach większego obszaru, na którym w 1990 zanotowano 101-300 par/km2. Zatem ostrożnie można tutaj mówić o utrzymaniu podobnego zagęszczenia wróbli jak przed 28 laty. Dodatkowo różnice między obszarami pokazują, podobnie jak dane z Ursynowa i Służewa, że wróble chętniej wybierają tereny zabudowane niż większe tereny zielone i parkowe.

Na Targówku dwa obszary po obu stronach ul. Pratulińskiej wykazały tylko niewielką różnicę zagęszczeniu wróbli 50 par/km2 po stronie zachodniej (bardziej zielonej, ze skwerem Wiecha) i 70 po stronie wschodniej bardziej zabudowanej. W 1990 r. notowano tutaj wyższe zagęszczenie 101-300 par na/km2, ale trudno wnioskować o tendencji, bo uwzględniany był wówczas dużo większy obszar (ograniczony Radzmińską-torami kolejowymi i cmentarzem Bródnowskim).

Z większą pewnością można mówić o utrzymaniu populacji wróbla na Pradze Pn., bo obszar zbadany obecnie w dużym stopniu pokrywa się z tym z 1990. Wówczas zagęszczenie wróbli było w tym rejonie jedno z najwyższych 300+. W obecnie zbadanym kwadracie z tego obszaru między Namysłowską i Jagiellońską zanotowano zagęszczenie ok. 300 par/km2 (średnia z obu obszarów).

Mamy też odczyty z Wesołej, która w 1990 r nie była badana, ponieważ nie znajdowała się w granicach Warszawy. Obecnie zanotowano tam niewielkie zagęszczenie wróbla typowe dla obszarów mniej zurbanizowanych. Na terenie zabudowanym przez domki jednorodzinne w rejonie ul. Wspólnej jest to ok. 20 par/km2. Na pozostałym, mniej zabudowanym obszarze nie, nie obserwowano wróbli.

Wnioski końcowe

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe spostrzeżenia w kolejnych edycjach Wróbliczenia warto wziąć pod uwagę poniższe postulaty:

  • Położenie większego nacisku na monitoring ptaków przez opiekunów obszarów. To metoda pozyskania najlepszych jakościowo danych. Udostępniając odpowiednie narzędzia, materiały szkoleniowe, prowadząc komunikację z opiekunami. Jednocześnie podkreślając, że jeden obszar to 2-3 godziny pracy.
  • Opublikowanie przed #wróbliczenie mapy obszarów zarezerwowanych i zachęcanie pozostałych osób do spacerów i obserwacji w obszarach bez rezerwacji.
  • Rozważyć jakąś formę identyfikatorów dla obserwatorów zaawansowanych i odejść od anonimowości tych osób.
  • Rozważyć sposób zebrania innych typów informacji, które choć trudne do oceny, są kluczowe do analizy środowisk wróbli. Dotyczy to przede wszystkim wieku budynków, obecności drapieżników, daty ostatnich remontów i oceny dostępności miejsc do gniazdowania (otwory wentylacyjne, szpary, szczeliny itp.).
  • Naszą strategią przez pierwsze dwie edycje akcji było stworzenie łącznej mapy Warszawy i objęcie monitoringiem jak największej liczby powierzchni, niejako uzupełniając „białe plamy” w czasie II edycji. Przeprowadziliśmy jednak kontrolę, powtarzając monitoring wybranych 6 obszarów: 1317, 1330, 1331, 1339, 1362, 1436 (dzielnica: Wesoła). Weryfikacja była prowadzona przez jednego z najlepszych obserwatorów, tak aby być pewnym wyników. Dodatkowo, wszystkie te obszary cechuje bardzo duża stabilność, wyniki po roku powinny być bardzo zbliżone do tych z I edycji. Tym niemniej liczebność wróbli obniżyła się o 50%, a mazurków o 25%. II edycja przypadła na okres niestabilnej pogody, bardzo silnych wiatrów i nagłego obniżenia temperatury. W kolejnej edycji uwzględnimy ten problem i rozszerzymy termin przeprowadzenia akcji na przedział 7-10 dni, zapowiadając obserwatorom, aby wybrali na kontrolę dzień z dobrą pogodą.

Pierwsze dwie edycje skłaniają do następujących obserwacji:

  • Wróble obserwowano głównie w otoczeniu budynków – dużo częściej niż wskazywałyby na to udział terenów zamieszkałych w objętych obserwacją powierzchniach. Były to głównie bloki, z przewagą niskich (do 4 pięter), co może wskazywać, że wróble z pewnych względów wolą tego typu zabudowę.
  • Wyraźnie zaobserwowano nieobecność wróbli na nowych osiedlach, np. na terenie Ursynowa. Jednocześnie stare części tej dzielnicy są prawdziwymi bastionami wróbla. Gatunek ten jest silny w miejscach, które skolonizował przed transformacją, z dużą ilością niskiej zieleni, nasłonecznienia, łatwiejszym dostępem do miejsc gniazdowania. W tych rejonach nie zauważono żadnego spadku w stosunku do badań z roku 1990. Populacjom udało się utrzymać mimo zwiększonej obecności krukowatych i kotów.
  • Wróbel nie kolonizuje nowych terytoriów. Charakteryzują się o wiele większą gęstością zabudowy i mniejszym dostępem światła. Zieleń jest o wiele młodsza, mniej krzaków i osób tradycyjnie poświęcających czas np. na dokarmianie ptaków. Nowe budynki mają znacznie mniej naturalnych miejsc do gniazdowania. Ten temat wymaga jednak dokładniejszej analizy.
  • Zakrzewienia niewątpliwie sprzyjają występowaniu wróbli – aż 71% obserwacji wróbla zrobiono przy krzewach. Dodatkowo w tych miejscach obserwowano większe stada ptaków niż poza nimi. Krzewy mają o wiele mniejszy wpływ na obecność mazurka, który dobrze radzi sobie również w miejscach mniej zurbanizowanych i bardziej zadrzewionych. Jest najliczniejszy w okolicach domków jednorodzinnych.
  • W czasie kolejnej edycji warto zwrócić uwagę na miejsca drastycznych zmian w liczebności wróbli od roku 1990, szukając ich przyczyn lepiej poznamy specyfikę gatunku. Może to być np. plac Defilad, który zapewne w wyniku zmiany swojego charakteru (odejście od placu targowego) stał się miejscem o wiele bardziej przyjaznym dla wróbli, które zwiększyły tu swoją obecność 5-krotnie. Odwrotnym przykładem jest teren kampusu SGGW, gdzie doszło do prawdziwej zapaści (kilkukrotny spadek). Przyczyny są nam niestety nieznane.

Na zakończenie warto zauważyć, że o ile analiza poszczególnych cech mogących mieć wpływ na liczebność populacji wróbli nie daje jednoznacznych odpowiedzi, to spojrzenie na te cechy w pewnych blokach pokazuje już wyraźną tendencję. Najwyższa średnia liczebność obserwacji wróbli związana jest z kombinacją trzech cech: niski blok + krzewy + obecność karmnika: